W naszym domu są wolne miejsca dla dzieci od lat 4.
Zainteresowanych zapraszamy do kontaktu 74 87 15 376
Na terenie naszego domu znajduje się szkoła,
dla uczniów z upośledzeniem umiarkowanym, znacznym i głębokim.
Zainteresowanych zapraszamy do kontaktu 74 87 36 106
PODZIĘKOWANIE ZA MIŁE NIESPODZIANKI MIKOŁAJKOWE DLA
Ks. Pawła z Nowej Rudy
P. Katarzyny Pindur z Rodziną
SERDECZNE PODZIĘKOWANIE
Dla
Ks. Pawła z Nowej Rudy
Za wielkie serce i
pomoc w zorganizowaniu paczek dla chłopców z Domu
Pomocy Społecznej
prowadzonego przez Siostry Terezjanki w Ścinawce Dolnej.
Życzymy dużo zdrowia, siły,
radości i Bożego błogosławieństwa.
Pamiętamy w codziennych modlitwach o Wszystkich naszych Dobroczyńcach
Dyrekcja, Personel, Wychowankowie
WYCHOWANKOWIE GRUPA I
WYCHOWANKOWIE GRUPA II
WYCHOWANKOWIE GRUPA III
MIKOŁAJ OD PANI KATARZYNY PINDUR Z RODZINĄ
"Drzewo podarunków"
"Dając, otrzymujemy" - św. Franciszek z Asyżu
Byłam samotną matką czworga małych dzieci i pracowałam za minimalne
wynagrodzenie. Zawsze brakowało nam pieniędzy, ale mieliśmy dach nad głową,
jedzenie na stole i ubrania na grzbiecie. Nie było to zbyt wiele, ale nam
wystarczało. Moje dzieci wyznały, iż w tamtych czasach nie miały pojęcia, że
jesteśmy biedni. Myślały po prostu, że ich mama jest oszczędna. Zawsze byłam
i jestem z tego zadowolona.
Był czas świąt Bożego Narodzenia i chociaż nie mieliśmy pieniędzy na wiele
prezentów, postanowiliśmy, że uczcimy je w kościele, na spotkaniach z
rodziną i przyjaciółmi oraz wyprawach do centrum, gdzie paliły się kolorowe
gwiazdkowe światełka. Zaplanowaliśmy również świąteczny obiad i udekorowanie
domu.
Najwięcej radości sprawiały dzieciom bożonarodzeniowe zakupy w centrum
handlowym. Rozmawiały o tym całymi tygodniami, pytając dziadków i siebie
nawzajem o wymarzone podarunki na Gwiazdkę. Byłam tym przerażona.
Zaoszczędziłam na prezenty tylko sto dwadzieścia dolarów, które musieliśmy
podzielić między naszą piątkę.
Nadszedł wreszcie ten wielki dzień. Wstaliśmy bardzo wcześnie. Wręczyłam
każdemu dziecku czek na dwadzieścia dolarów i przypomniałam, że mają szukać
prezentów w granicach czterech dolarów. Rozeszliśmy się po sklepach. Dałam
im dwie godziny na zakupy, a potem mieliśmy się spotkać przy wystawie ze
Świętym Mikołajem.
Gdy w świątecznych nastrojach wracaliśmy samochodem do domu, śmialiśmy się i
przekomarzaliśmy na temat zakupionych podarków. Tylko moja młodsza córka,
ośmioletnia Ginger, była zadziwiająco spokojna i milcząca. Zauważyłam, że
jedynym rezultatem jej świątecznych zakupów jest mała, płaska torebka. Była
na tyle przezroczysta, że zdołałam dostrzec kilka czekoladowych batoników;
batoników po pięćdziesiąt centów za sztukę! Byłam strasznie zła!
Miałam ochotę nakrzyczeć na nią i zapytać, co zrobiła z tymi dwudziestoma
dolarami, które jej dałam. Nie odezwałam się jednak do końca podróży. W domu
wezwałąm ją do siebie i zamknęłam drzwi sypialni. Byłam gotowa się znowu
rozzłościć ale najpierw zapytałam ją o pieniądze. Oto co mi odpowiedziała:
- Rozglądałam się dookoła i zastanawiałam się co kupić. Wtedy zatrzymałam
się przy "Drzewie podarunków" Armii Zbawienia i zaczęłam czytać kartki z
życzeniami, które tam wisiały. Jedna kartka była od małej dziewczynki, miała
cztery latka a na Gwiazdkę chciała tylko lalkę z ubrankami i grzebykiem. No
więc zerwałam tę kartkę, kupiłam lalkę i grzebyk a potem zaniosłam je na
stoisko Armii Zbawienia. Reszta, która mi pozostała starczyła tylko na
czekoladowe batoniki - ciągnęła Ginger: - Ale my mamy przecież tak wiele, a ta
dziewczynka nie ma niczego.
Nigdy nie czułam się taka bogata, jak tamtego dnia. /Kathleen Dixon/
powered by prot Hosting
UWAGA!!! KOPIOWANIE I ROZPOWSZECHNIANIE NA INNYCH STRONACH BEZ ZGODY ADMINISTRATORA ZABRONIONE.