Człowieka, który patrzy w oczy dziecka, uderza przede wszystkim ich niewinność:
owa przejmująca niezdolność do kłamstwa, do zakładania maski,czy chęci bycia kimś innym, niż jest.
ANTHONY DE MELLO
20 reguł wychowania dzieci
Janusz Korczak
Nie psuj mnie. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, czego się domagam. To tylko próba z mojej strony.
Nie bój się stanowczości. Właśnie tego potrzebuję - poczucia bezpieczeństwa.
Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko Ty możesz mi pomóc zwalczyć zło, póki jest to jeszcze w ogóle możliwe.
Nie rób ze mnie większego dziecka, niż jestem. To sprawia, że przyjmuję postawę głupio dorosłą.
Nie zwracaj mi uwagi przy
innych ludziach, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. O wiele
bardziej przejmuję się tym, co mówisz, jeśli rozmawiamy w cztery oczy.
Nie chroń mnie przed konsekwencjami. czasami dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych.
Nie wmawiaj mi, że błędy, które popełniam, są grzechem. To zagraża mojemu poczuciu wartości.
Nie przejmuj się za bardzo, gdy mówię, że Cię nienawidzę. To nie Ty jesteś moim wrogiem, lecz Twoja miażdżąca przewaga!
Nie zwracaj zbytniej uwagi na moje drobne dolegliwości. Czasami wykorzystuję je, by przyciągnąć Twoją uwagę.
Nie zrzędź. W przeciwnym razie muszę się przed Tobą bronić i robię się głuchy.
Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuję się przeraźliwie tłamszony, kiedy nic, z tego wszystkiego nie wychodzi.
Nie zapominaj, że jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazić myśli. To dla tego nie zawsze się rozumiemy.
Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwości. Zbyt łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa.
Nie bądź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i wtedy tracę całą moją wiarę w Ciebie.
Nie odtrącaj mnie, gdy dręczę Cię pytaniami. Może się wkrótce okazać, że zamiast prosić Cię o wyjaśnienie, poszukam ich gdzie indziej.
Nie wmawiaj mi, że moje lęki są głupie. One po prostu są.
Nie rób z siebie nieskazitelnego
ideału. Prawda na Twój temat byłaby w przyszłości nie do zniesienia.
Nie wyobrażaj sobie, iż przepraszając mnie stracisz autorytet. Za
uczciwą grę umiem podziękować miłością, o jakiej nawet ci się nie śniło.
Nie zapominaj, że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. To po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy.
Nie bądź ślepy i przyznaj, że ja też rosnę. Wiem, jak trudno dotrzymać mi kroku w tym galopie, ale zrób, co możesz, żeby nam się to udało.
Nie bój się miłości. Nigdy.
Niedźwiadek
- Ufff! Nie chcę już więcej bawić się z tym niegrzecznym dzieckiem. Gryzie mnie, rzuca w kąt, jakbym był jakąś ścierką!
Tak mówił śmieszny, pluszowy niedźwiadek, o
jednym uchu prawie już oderwanym, który starał się wyciągnąć łapkę
uwięzioną w szufladzie przy łóżku. Ludwiczek, jego pan, wyszedł w
pokoju, a mamusia miała zaprowadzić go do dentysty. Dzięki temu zabawki
mogły swobodnie rozmawiać między sobą.
- Ty się skarżysz? Ale pomyśl, że on odrywa
mi drzwiczki, koła, łamie błotniki! - stwierdziło zielone autko,
porzucone na środku pokoju.
- A co ja mam powiedzieć? Spójrzcie, jak
mnie urządził! Nie mam nogi, brakuje mi jednej ręki - powiedział pajac,
siedzący na brzegu kaloryfera.
- Jak mi się wydaje, nikt z nas nie był
traktowany delikatnie - stwierdził mały wózek, cały poobijany, któremu
też brakowało dwóch kółek. A więc - ciągnął dalej - dlaczego nie
przestaniemy bawić się z nim?
Przez chwilę zapanowała cisza. Zabawki zastanawiały się nad dziwną propozycją; nikt przedtem o tym nie pomyślał.
W końcu wszyscy zgodzili się: nie będą bawić się z Ludwiczkiem.
Gdy chłopiec wszedł do swego pokoju,
pierwszym jego odruchem było kopnięcie autka. Ale co za zaskoczenie!
Autko nie przesunęło się zupełnie i Ludwiczek o mało nie upadł, gdyż
stracił równowagę. Nasz przyjaciel - niezadowolony - chciał "pocieszyć"
się swym zranionym pajacykiem, ale nie potrafił go podnieść: pajac
wydawał się przyklejony do podłogi.
Tym razem naprawdę się rozzłościł. Dlaczego nie może się bawić? Spojrzał
na swego niedźwiadka. Jak smutnie wyglądał w tej niewygodnej pozycji, z
uwięzioną łapką i oberwanym uszkiem! Spojrzał na niego uważniej.
Dziwnie, wydawało się, że szklane oczy świeciły się bardziej niż
zazwyczaj. Może był smutny? Delikatnie wziął go na rękę, trochę
pogłaskał: jaki był miękki i ciepły!
- Czy ty naprawdę mnie kochasz? - spytał nagle niedźwiadek.
Ludwiczek odpowiedział: - Naturalnie!
A więc musisz mnie szanować, nie wolno ci
ciągnąć mnie za ucho i szczypać mnie. Przyrzekasz? A będziesz szanował
również inne zabawki? Wszystkie one pragną być twoimi przyjaciółmi i
chcą bawić się z tobą, pod warunkiem, że będziesz się z nimi dobrze
obchodził.
- Tak, tak przyrzekam wam: postaram się was
nie psuć. Dobranoc, przyjaciele! - to mówiąc, podniósł pajaca, autko,
wózek ciężarowy i porządnie poukładał na półce, myśląc już o dniu
następnym. Postara się wtedy naprawić zepsute części zabawek z pomocą
tatusia i mamusi.
Flora Bresciani Nicassio
MOJE ŻYCIE KAŻDEGO DNIA
JESTEM Z NIMI
powered by prot Hosting
UWAGA!!! KOPIOWANIE I ROZPOWSZECHNIANIE NA INNYCH STRONACH BEZ ZGODY ADMINISTRATORA ZABRONIONE.