DPS DLA DZIECI ŚCINAWKA DOLNA
 
                                 KRS - 0000276833
,,KIEDY ŚMIEJE SIĘ DZIECKO, ŚMIEJE SIĘ CAŁY ŚWIAT''/J.Korczak/
 
DYREKTOR
DPS DLA DZIECI
 S. ESTERA BARBARA 
MARKOWSKA
 
 
 FILMIK O NASZYM DOMU
 
 
WYCHOWANKOWIE








 
 
 
 
 

 
 
 
 
AKTUALIZACJA STRONY
14 GRUDZIEŃ 2012r.
 
 
 
JESTEM, BO TY JESTEŚ. 
                          /J. Twardowski/
 

                                                   
 
"Tam, gdzie nie ma dzieci, brakuje nieba."
Algernon Charles Swinburne
 

 
W naszym domu są wolne miejsca dla dzieci od lat 4.
Zainteresowanych zapraszamy  do kontaktu 74 87 15 376
 
Na terenie naszego domu znajduje się szkoła,
dla uczniów z upośledzeniem umiarkowanym, znacznym i głębokim.
Zainteresowanych zapraszamy do kontaktu 74 87 36 106
 



 
Dyrektor Domu

S. Estera Barbara Markowska
lub

57-410 Ścinawka Średnia
tel.
 



Człowieka, który patrzy w oczy dziecka, uderza przede wszystkim ich niewinność:
owa przejmująca niezdolność do kłamstwa, do zakładania maski,czy chęci bycia kimś innym, niż jest.
ANTHONY DE MELLO
 
 
 


 
20 reguł wychowania dzieci
Janusz Korczak
  • Nie psuj mnie. Dobrze wiem, że nie powinienem mieć tego wszystkiego, czego się domagam. To tylko próba z mojej strony.

  • Nie bój się stanowczości. Właśnie tego potrzebuję - poczucia bezpieczeństwa.

  • Nie bagatelizuj moich złych nawyków. Tylko Ty możesz mi pomóc zwalczyć zło, póki jest to jeszcze w ogóle możliwe.

  • Nie rób ze mnie większego dziecka, niż jestem. To sprawia, że przyjmuję postawę głupio dorosłą.

  • Nie zwracaj mi uwagi przy innych ludziach, jeśli nie jest to absolutnie konieczne. O wiele bardziej przejmuję się tym, co mówisz, jeśli rozmawiamy w cztery oczy.

  • Nie chroń mnie przed konsekwencjami. czasami dobrze jest nauczyć się rzeczy bolesnych i nieprzyjemnych. 

  • Nie wmawiaj mi, że błędy, które popełniam, są grzechem. To zagraża mojemu poczuciu wartości.

  • Nie przejmuj się za bardzo, gdy mówię, że Cię nienawidzę. To nie Ty jesteś moim wrogiem, lecz Twoja miażdżąca przewaga!
  • Nie zwracaj zbytniej uwagi na moje drobne dolegliwości. Czasami wykorzystuję je, by przyciągnąć Twoją uwagę.
  • Nie zrzędź. W przeciwnym razie muszę się przed Tobą bronić i robię się głuchy.
  • Nie dawaj mi obietnic bez pokrycia. Czuję się przeraźliwie tłamszony, kiedy nic, z tego wszystkiego nie wychodzi.

  • Nie zapominaj, że jeszcze trudno mi jest precyzyjnie wyrazić myśli. To dla tego nie zawsze się rozumiemy.

  • Nie sprawdzaj z uporem maniaka mojej uczciwości. Zbyt łatwo strach zmusza mnie do kłamstwa.

  • Nie bądź niekonsekwentny. To mnie ogłupia i wtedy tracę całą moją wiarę w Ciebie.

  • Nie odtrącaj mnie, gdy dręczę Cię pytaniami. Może się wkrótce okazać, że zamiast prosić Cię o wyjaśnienie, poszukam ich gdzie indziej.

  • Nie wmawiaj mi, że moje lęki są głupie. One po prostu są.

  • Nie rób z siebie nieskazitelnego ideału. Prawda na Twój temat byłaby w przyszłości nie do zniesienia. Nie wyobrażaj sobie, iż przepraszając mnie stracisz autorytet. Za uczciwą grę umiem podziękować miłością, o jakiej nawet ci się nie śniło.

  • Nie zapominaj, że uwielbiam wszelkiego rodzaju eksperymenty. To po prostu mój sposób na życie, więc przymknij na to oczy.

  • Nie bądź ślepy i przyznaj, że ja też rosnę. Wiem, jak trudno dotrzymać mi kroku w tym galopie, ale zrób, co możesz, żeby nam się to udało.

  • Nie bój się miłości. Nigdy.

     

Niedźwiadek
     - Ufff! Nie chcę już więcej bawić się z tym niegrzecznym dzieckiem. Gryzie mnie, rzuca w kąt, jakbym był jakąś ścierką!

     Tak mówił śmieszny, pluszowy niedźwiadek, o jednym uchu prawie już oderwanym, który starał się wyciągnąć łapkę uwięzioną w szufladzie przy łóżku. Ludwiczek, jego pan, wyszedł w pokoju, a mamusia miała zaprowadzić go do dentysty. Dzięki temu zabawki mogły swobodnie rozmawiać między sobą.

     - Ty się skarżysz? Ale pomyśl, że on odrywa mi drzwiczki, koła, łamie błotniki! - stwierdziło zielone autko, porzucone na środku pokoju.

     - A co ja mam powiedzieć? Spójrzcie, jak mnie urządził! Nie mam nogi, brakuje mi jednej ręki - powiedział pajac, siedzący na brzegu kaloryfera.

     - Jak mi się wydaje, nikt z nas nie był traktowany delikatnie - stwierdził mały wózek, cały poobijany, któremu też brakowało dwóch kółek. A więc - ciągnął dalej - dlaczego nie przestaniemy bawić się z nim?

     Przez chwilę zapanowała cisza. Zabawki zastanawiały się nad dziwną propozycją; nikt przedtem o tym nie pomyślał.

     W końcu wszyscy zgodzili się: nie będą bawić się z Ludwiczkiem.

     Gdy chłopiec wszedł do swego pokoju, pierwszym jego odruchem było kopnięcie autka. Ale co za zaskoczenie! Autko nie przesunęło się zupełnie i Ludwiczek o mało nie upadł, gdyż stracił równowagę. Nasz przyjaciel - niezadowolony - chciał "pocieszyć" się swym zranionym pajacykiem, ale nie potrafił go podnieść: pajac wydawał się przyklejony do podłogi.

    

Tym razem naprawdę się rozzłościł. Dlaczego nie może się bawić? Spojrzał na swego niedźwiadka. Jak smutnie wyglądał w tej niewygodnej pozycji, z uwięzioną łapką i oberwanym uszkiem! Spojrzał na niego uważniej. Dziwnie, wydawało się, że szklane oczy świeciły się bardziej niż zazwyczaj. Może był smutny? Delikatnie wziął go na rękę, trochę pogłaskał: jaki był miękki i ciepły!

     - Czy ty naprawdę mnie kochasz? - spytał nagle niedźwiadek.

     Ludwiczek odpowiedział: - Naturalnie!

     A więc musisz mnie szanować, nie wolno ci ciągnąć mnie za ucho i szczypać mnie. Przyrzekasz? A będziesz szanował również inne zabawki? Wszystkie one pragną być twoimi przyjaciółmi i chcą bawić się z tobą, pod warunkiem, że będziesz się z nimi dobrze obchodził.

     - Tak, tak przyrzekam wam: postaram się was nie psuć. Dobranoc, przyjaciele! - to mówiąc, podniósł pajaca, autko, wózek ciężarowy i porządnie poukładał na półce, myśląc już o dniu następnym. Postara się wtedy naprawić zepsute części zabawek z pomocą tatusia i mamusi.

Flora Bresciani Nicassio
 
 
MOJE ŻYCIE KAŻDEGO DNIA
JESTEM Z NIMI 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

 
 
 
 
powered by prot Hosting

 
 UWAGA!!! KOPIOWANIE I ROZPOWSZECHNIANIE NA INNYCH STRONACH BEZ ZGODY ADMINISTRATORA ZABRONIONE.